Może i powinnam napisać to jako ciągłość na blogu o moim procesie a znajdziecie ten blog w linkach ale napisze to tutaj. Czasem sprawdzam w necie jak potoczyły się losy moich ofiar oraz czy one jeszcze żyją. Nie-na spokojnie, nie miałam ofiar śmiertelnych ale naprawdę jak wspomnę sobie swój proces to aż mi się płakać chce... Jedną z moich ofiar był znający Kalisz bo osobiście mi o tym mówił, niejaki Jóżef Michał Soroka. Prawdopodobnie jest to brat Pawłą Soroki z Gniezna czyli jakieś tam kaliskie wątki są ale tez owy Józef Michał Soroka odkryłam dziś na Wikipedii,że to nie jest socjolog bo zajmował on się socjologią na WSZIF-ie ale jest to uwaga...POLITOLOG jak podaje Wikipedia:
https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Soroka
Pamiętam nawet co robiłam tego 27 kwietnia 1998 roku bo 25 kwietnia w 1998 roku miałam atak serca i leczyłam go niemiłosiernie bo wtedy jeszcze nie byłąm chuda a radzono mi schudnąć i moja waga wynosiła wtedy tyle że ho ho ale i tak ważyłam mniej niż teraz i taką wagę jaką mam dzisiaj się zapowiadało właśnie. Ale to nie o wadze mówimy ale o moich ofiarach. Józef jeszcze żyje jak i nawet nie wiedziałam,że jest on politologiem. Zawze mówił,że jest socjologiem a ja mu raz nawet podczas trwania mojego procesu z 3 listopada 2009 do 21 grudnia 2009 wysypałam jak to:"Ty być lcoorvva socjotechnik!!!" bo o socjotechnice też on dużo mówił na swej socjologii a między innymi o podmiocie socjotechnicznym jak i o facylitacji.
Muszę gdzieś wygrzebać swoją fotkę z nim jaką to sobie zrobiłam jak go spotkałam na WSZIF-ie gdy wracałam z Włoch no i oczywiście zawsze myślałam,że zarówno Antonio A. Kamiński wielce filozof i ten Soroka to jakoś mnie znoszą ale nic nie wskazywało na to,że wytoczą mi proces za byle co... Płakać aż mi się chce z tego powodu, że tak moje losy sie potoczyły bo ja chciałam być kiedyś socjologiem a to,że zostałam jakimś pseudo politykierem to naprawdę inna bajka...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz