Postanowiłam jednak, że nie pójdę na tę historię na studia. Pójdę znowu na resocjalizację. I tym razem się nie poddam nawet jeśli po tym co mi się stało w Kalishu mi dano nauczkę życiową ale nic nie stoi mi na przeszkodzie aby móc zacząć od nowa. Moim marzeniem jest pomagać dokładnie takim ludziom jak ja-jacy przeszli podobne przeżycia jak i jestem już tak rozmarzona,że nic nie jest mi w stanie tego marzenia zepsuć.
Idę i podążam swoją drogą. Już wtedy te 10 lat temu miałam iść do Kalisha ale coś mnie powstrzymało i nie poszłam w końcu ostatecznie tylko wybrałam właśnie te durne PWSZ w Leshnie... I stamtąd mnie też wyrzucono jak jakiegos płoda. Zastnawiam się bowiem czemu mój los jest taki,ze to nie ja mam na niego dużego wpływu tylko po prostu inni czasem bo są w większości decydują ze mnie. Gdy widzę siebie za 10 lat nie jestem w stanie określić ani co będę robiła ani jak potoczą się moje losy życiowe.
Może gdy uda mi się w końcu obmyc z goofna WSZIF-u SYF-u to będę szczęśliwa. To to na pewno. Nie jest mi potrzebny do szczęścia drugi człowiek a już tym bardziej pseudo synalek czy głupi pseudo brat jaki nie załuguje sobie na inne miano. Są za to moi Drodzy Fani jacy mnie wspierają ale ja i tak nie zwracam uwagi na osoby jakie mnie i tak zdenerwowały jak mój brat czy inny tam Rider jacy nie zasługują sobie na miano czy przyznania się, że ich kiedykolwiek znałam.
"Żałuję,że Cię znałam...
Żałuję,że ufałam!!!"
I zyczę im aby karma do nich wróciła. Ale wtedy będzie juz za późno. Karma im da to co się im należy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz